Najciemniej pod latarnią
Nie od dziś wiadomo, że pod latarnią zwykle bywa najciemniej. W głębokim cieniu łatwo ukryć prawdziwą twarz, a jeśli się jeszcze nasunie kapelusz głęboko na czoło to hohoho… Można robić co się chce.
Wydaje się, że ta prawidłowość dość dobrze utkwiła w głowach niektórych prominentnych działaczy z kręgu Braci Kaczyńskich. W pół roku po wprowadzeniu się Lecha Kaczyńskiego do Pałacu w niejasnych okolicznościach odchodzi minister Andrzej Urbański. Urbański jest oczywiście niewinną ofiarą nagonki hien - albowiem czymże jest robienie interesów z gościem, który miał poważne problemy z prawem?
To pierwsza tego rodzaju aferka z pogranicza polityki i biznesu w światku PiS. Na pewno nie ostatnia: nie jest możliwe, choćby nie wiem jak Jarosław Kaczyński się na ten temat indyczył, aby ludzie z jego otoczenia nie wchodzili w szemrane układy. Po to jest się przecież prominentem, to można powiedzieć naturalna konsekwencja “bycia kimś”.
Stąd oczywiście opowieści na temat budowania Czwartej Rzeczypospolitej między bajdy należy włożyć. Można zmienić naście instytucji, powołaś kolejnych Komisarzy ds. Walki z… (tu wpisz co chcesz) a świat będzie się toczył swoimi koleinami.
Za długo już żyję na tym świecie, żeby dać się komukolwiek nabierać. Nie daję się nawet tym, na których głosuję; ba - nie daję się nawet tym, na których nie głosuję chociaż najmocniej sympatyzuję.
Polityka to interes. Chodzi więc o to, żeby każdy dbał o swój.
technorati tags:Poland, Polska, polityka
Blogged with Flock

