Ubuntu - łatwy Linux dla każdego

Nie czuję się na siłach pisać sążnistego tekstu o systemach operacyjnych, jego składnikach, użytecznych aplikacjach oraz różnych sztuczkach ułatwiających życie z komputerem. Na każdy temat znajdziecie znacznie więcej znacznie dokładniejszych poradników w sieci, ja mógłbym co
najwyżej zaciemnić obraz.
Mam jednak pewne wrażenie, którym postanowiłem się z moimi Wielce Czcigodnymi Czytelnikami podzielić: Linux jest łatwy dla każdego.
Pół roku temu sformatowałem dysk mojego laptopa i pozbyłem się (jak najbardziej legalnego) Windows XP, instalując w to miejsce SUSE 10.0. Bardzo sympatyczny, przyjazny i łatwy w użyciu system, moim zdaniem idealna odpowiedź dla znudzonych Windowsem i jego brakiem innowacyjności.
Minęło sześć miesięcy i jednak zacząłem odczuwać podstawowy feler produktu Novella: lekka ociężałość. Wyśmienitych opcji konfiguracyjnych jest tam mnóstwo, z genialnym YaST2 na czele, ale przekopanie się przez to wszystko może wytrącić z równowagi nawet bardzo cierpliwego osobnika.
Sześć miesięcy później przyszedł czas na zmiany; na 3 dni przed oficjalną prezentacją Ubuntu 6.06 LTS zainstalowałem jego wersję kandydacką i… to jest to! Pod pewnymi względami jest prościej niż w SUSE, system jest szybszy, lepiej współpracuje z moim wysłużonym komputerkiem. Owszem, przyzwyczajenie się do GNOME po kilku miesiącach z KDE wymaga troszkę uwagi, potwierdziły się też zarzuty, że GNOME jest nieco mniej wdzięczne w obsłudze i konfigurowaniu, ale ogólnie rzecz ujmując Ubuntu można spokojnie polecić każdemu średnio zaawansowanemu użytkownikowi komputera jako darmową, efektywną i sympatyczną alternatywę dla Windowsa.
Nie mogę się oprzeć, wstawiam dwa zrzuty ekranu z mojego laptopa.



O widzisz, mam wreszcie kogoś, kto korzystał z obu systemów :)
Do kompa Mamy chcę zainstalować Linuksa, bo Windows się tam nie sprawdzi. Nigdy nie ufałem MS na tyle, żeby autmoatycznie się aktualizował, a nie będę przecież co kilka dni biegał grzebać w kompie.
Zastanawiałem się nad SuSE 10.1 oraz nad najnowszym Ubuntu. Jak na razie ściągnąłem oficjalną edycję tegoż Ubuntu, bo jest mniejsza - 700MB vs 3,5GB. Zastanawiam się jednak, który będzie lepszy dla osoby niewtajemniczonej. Innymi słowy szukam wersji “bezobsługowej”, podobnej w tym względzie do Windowsa.
Podejrzewam, że raz zainstalowany i dobrze skonfigurowany SUSE będzie chodził nie gorzej od Dappera (chociaż 10.1 ma raczej średnią prasę!), aczkolwiek czasem chyba jednak coś trzeba grzebnąć. I tu widzę olbrzymią przewagę Ubuntu, gdzie nie trzeba się przedzierać przez rozliczne opcje w menu, np. w celu skonfigurowania grafiki albo aktualizacji.
Na spokojnie polecam Ubuntu.
Ubuntu ściągnięty i przygotowany do wypalenia. Jak mi się uda wypalić, postawić i skonfigurować, to pewnie napiszę coś u siebie ;)