Dymisja Kazimierza Marcinkiewicza
Dymisja premiera Marcinkiewicza nie jest dla mnie wielką niespodzianką. Jego pozycja była od początku niejasna, można powiedzieć, że mieliśmy całkiem sympatycznego ale bardzo niesamodzielnego szefa rządu. Sądzę, że na chociaż można rządzić pod skrzydłami Jarosława Kaczyńskiego, na dłuższą metę dla człowieka inteligentnego jest to trudne zadanie.
Marcinkiewiczowi - jestem przekonany - dodatkowo zaszkodził szereg niefortunnych zdarzeń, począwszy od powołania zespołu ds. opiniowania kandydatów do spółek skrabu państwa i zatrudnienia byłych wiceministrów, którzy odeszli niedawno z resortu skarbu, aż po niedawne spotkanie z Donaldem Tuskiem. Można było odnieść wrażenie, że premiera zaczyna wspierać opozycja, a tego już musiało być za dużo dla Kaczyńskiego, dla którego PO jest tym czym USA dla Teheranu. Do tego miał pecha, że stawał się coraz popularniejszym politykiem, wyprzedzając nawet prezydenta Kaczyńskiego, nie mówiąc o pociągającym za wszelkie sznurki Jarosławie.
Najprawdopodobniej urząd prezesa Rady Ministrów obejmie szef PiS. To rozsądne rozwiązanie, klarowne i jednoznaczne politycznie: powinno stać się obyczajem politycznym, że szef zwycięskiej partii zostaje szefem rządu. Z drugiej strony to będzie niewątpliwie początek końca tego rządu i tej partii. Rację ma bowiem Lech Wałęsa, którego zdaniem Kaczyńscy nie są zdolni do budowania, potrafią skutecznie zajmować się wyłącznie destrukcją. Jarosław Kaczyński jako premier będzie oznaczał permanentny konflikt w administracji, arogancję wobec społeczeństwa, politykę dąsów wobec zagranicy.
Rozwój wypadków nie wróży dobrze ani Polsce ani PiSowi (przy czym interes partii niewiele mnie interesuje). Gorzej, że po nieuchronnym upadku partii Kaczyńskich albo do steru wrócą panowie z SLD, albo pełnia władzy przypadnie w udziale Andrzejowi Lepperowi.
(więcej…)
Misja za kasę
Jak donosi Wyborcza szef kadr Śląskiego Okręgu Wojskowego brał łapówki za skierowanie chętnych żołnierzy na misję wojskową. W Jugosławii, Iraku czy Afganistanie płacą nawet 1000 dolarów miesięcznie, taka fucha to gratka nie lada, toteż chętnych było zawsze więcej niż miejsc.
O tym, że w wojsku bywa różnie wiedzą nie tylko ci, którzy odbębnili swoje. Afera bakszyszowa to zapewne wierzchołek góry lodowej zbudowanej z nie mniej kryminogennego poboru (przecież wszyscy wiedzą co się dzieje w WKU, czasem nawet ktoś wpadnie). Wyjazd na misję oznacza taką kasę dla zainteresowanego, że nawet odpalenie miesięcznego żołdu nie jest wielkim problemem. Niestety, tego zjawiska nie wykorzeni nawet powołanie armii zawodowej.
Smutne (ale prawdziwe), że w dzisiejszej Polsce biorą chyba wszyscy i dają chyba wszyscy. Pacjenci lekarzom, kierowcy policjantom, oficerowie dowódcom, uczniowie nauczycielom, petenci urzędnikom…
Blogged with Flock
O dwóch takich co się na wszystkich poobrażali
Nie popierałem, nie popieram i nie będę popierał partii o dumnej nazwie Prawo i Sprawiedliwość. Nie przepadam za taką mieszanką taniego populizmu, etatyzmu oraz wulgarnego pchania się na stołki. Co gorsza, okazuje się, że politycy PiS są po prostu niesympatyczni, kompletnie nie potrafią się wyluzować, biorą wszystko strasznie do siebie; to są cechy, które mi nie odpowiadają z czysto ludzkiego punktu widzenia (zawsze uważałem, że łatwiej rozmawiać z człowiekiem, który potrafi się zawsze roześmiać).
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego bracia Kaczyńscy mają taką łatwość obrażania się. W zasadzie każda jedna sprawa kończy się awanturą, aferą, konfliktem. Źle Trybunał ocenił ustawę o radiofonii i telewizji? Zły Trybunał, przesiąknięty poprzednią epoką, nie ma monopolu na mądrość. Nie podoba się adwokatom nowela prawa o aplikacjach? Tym gorzej dla nich, bo przecież wszyscy wiemy, że to celowe kopanie dołków pod władzą oraz “młodymi prawnikami”. Napisali w niemieckiej gazetce niemądry tekst o Kaczyńskich? Zerwiemy nieomal stosunki z Niemcami, nie spotkamy się w gronie współpracowników z Trójkąta Weimarskiego (ale jak u diabła obciążyć za to Francuzów??). Jeśli nie pamiętam jeszcze jakiegoś środowiska, na które obrazili się Kaczyńscy lub ich towarzysze (banki, nauczyciele, uczniowie, itd.) to proszę mi wybaczyć, jednak nie da się tego wszystkiego zarejestrować.
Po kilku miesiącach od momentu dojścia do władzy ludzi Jarosława Kaczyńskiego jasna i klarowne jest jedno: cała Polska i wszyscy obywatele na to czekali, wkrótce biuro PiS będzie w każdym powiecie (nie mogę się od tej groźby obietnicy odczepić), jest nam lepiej o 19 procent niż było wcześniej, zaś polegać możemy tylko na naszych przyjaciołach bizneschłopach z Samoobrony, dzięki którym możemy realizować marzenia wszystkich Polaków (i Wszechpolaków). Nie będzie wprawdzie taniego państwa ale będą posady dla swoich, nie będzie obniżki podatków (bo nie miało być), nie będzie dalszej prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw ale będzie kasa z dywidendy.
Na kogo by się tu jeszcze obrazić, kogo jeszcze przyszpilić?
Tajny portal sejmowy
Już nie wiem czy takie idee rodzą się pod wpływem upałów czy są efektem samodzielnych przemyśleń naszych dobrodziejów.
Poseł Waldemar Nowakowski wpadł na to, aby speckomisja ds. banków założyła sobie portal internetowy, poprzez który będzie informować opinię publiczną o postępie prac. W ramach portalu istniałaby też strefa tajna, do której dostęp mieliby tylko członkowie komisji; za jej pośrednictwem posłowie mogliby wymieniać się poufnymi informacjami.
Koncept to przedni. Już widzę te setki haxxorów, którzy korzystają z wakacji będą spędzać popołudnia i poranki na włamywaniu się na tajny portal sejmowy.

