Słowo Olgierda

Liban w ogniu

Opublikowany w przemyślenia by Olgierd w dniu lipiec 18th, 2006

Dostałem właśnie linka do wstrząsających zdjęć wojny w Libanie.
Coś makabrycznego.

Niejednoznaczna jest jednak dla mnie wymowa przesłania Stop destroying Lebanon. Stop Israeli Aggression. To nie jest atak Izraela na Liban, to jest nieszczęście, że na terytorium tego państwa mają kryjówki terroryści z Hezbollachu. Bezwładność władz w Bejrucie, które nie potrafią poradzić sobie z terrorystami nie może wiązać rąk Izraela.

Takie same zdjęcia można zrobić po drugiej stronie granicy i podpisać “Stop terrorists”. Gdyby udało się Hezbollachowi i pokrewnym organizacjom zrealizować ich zamierzenia tak właśnie wyglądałyby żydowskie miasta i osiedla. To nie jest argument za zabijaniem Bogu ducha winnych cywilów, których całe nieszczęście bierze się z tego, że żyją w złym miejscu w złym czasie.

Nowe pozwy Microsoftu

Opublikowany w prawo, techno by Olgierd w dniu lipiec 18th, 2006

Zadziwiające: Microsoft wydaje się poświęcać znaczną część swojej aktywności na procesy sądowe. Tym razem padło na 26 amerykańskich resellerów, którzy rozprowadzali nielicencjonowane oprogramowanie z Redmont. Nie wiem ile Gates wydaje rocznie na prawników, myślę jednak, że nawet jeśli obsługa procesów kosztuje go mniej niż olbrzymia kara nałożona przez Komisję Europejską, osobiście zastanowiłbym się nad sensem takiej polityki.

Niewykluczone jednak, że rację mają zwolennicy spiskowej teorii dziejów, którzy wskazują, iż Microsoftowi nie powinno zależeć na prawdziwym zabezpieczeniu software przed nielegalnym kopiowaniem. Rzecz w tym, że w ten sposób jego realny udział w rynku spadłby o połowę, a to oznaczałoby, że przy każdej akcji legalizacyjnej przestraszeni klienci nie mieliby motywacji aby pobiec do sklepu po drogie i niedoskonałe Windowsy.

Licencjonowana czy piracka, każda kopia Windowsa albo pakietu Office jest marketingowym samograjem, przyzwyczajając przy okazji użytkowników do jedynie słusznego oprogramowania.

Boh dwojcu lubit'

Opublikowany w polityka, prawo by Olgierd w dniu lipiec 18th, 2006

Objęcie dwóch najwyższych urzędów w państwie przez Jarosława i Lecha Kaczyńskich budzi pewne wątpliwości natury ustrojowej, o których pisze prof. Piotr Winczorek w “Rzepie”. Zdaniem autora może być problem z instytucją kontrasygnaty, bo w jakiż to sposób brat Jarosław miałby podjąć polemikę z bratem Lechem? Dorzuciłbym do tego zawieszenie instytucji weta ustawodawczego - bo przecież wszystkie za i przeciw będą swobodnie ustalane przed rozpoczęciem procesu legislacyjnego.

Tragedii nie będzie, w zasadzie więź rodzinna nie różni się bardzo wiele od więzi politycznej, a już za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego instytucja weta nieomal zamarła (użył jej bodajże 30 razy). Zjawisko mogłoby odbić się w niekorzystny sposób na praktyce ustrojowej Polski gdyby miało trwać zbyt długo, ale powiedzmy sobie szczerze: Lech Kaczyński jest prezydentem na jedną kadencję (na jego reelekcję liczyć mogą tylko szaleńcy), a i gabinet jego brata nie wydaje się być zdolnym do porządzenia przez kolejne 3 lata do wyborów.

Dlatego ewentualna dziwna praktyka “zamierania” konstytucji nie powinna mieć szczególnego znaczenia dla przyszłości ustrojowej… no właśnie - której Rzeczypospolitej?

Morderstwo we Wrocławiu

Opublikowany w przemyślenia, z życia wzięte by Olgierd w dniu lipiec 18th, 2006

Wrocławiem wstrząsnęła straszliwa zbrodnia - w ataku szału syn zabił własnych rodziców. Nie wiadomo dlaczego to zrobił, wiadomo, że makabryczne sceny w kamienicy przy ul. Prusa rozgrywały się przez godzinę, przez tę całą godzinę próbowano powiadomić policję - a policja zingorowała wezwania.

Zadziwiająco często okazuje się, że tragedia się stała bo na przeszkodzie interwencji stała rejonizacja, wydziały, przełożeni… ludzka bezduszność… Nie mam pojęcia skąd się to bierze - totalna nieodpowiedzialność funkcjonariuszy, którzy są po to, by chronić nasze życie i majątek. Wzmożone kontrole, ukaranie winnych zbywania człowieka, który przez długi czas próbował zainteresować zbrodnią policję nic nie da, to tylko jednostkowy przypadek, który nie będzie miał przełożenia na innych “decydentów”.

Z takim działaniem służb spotkałem się nie raz. O błahej acz znaczącej sprawie już tu pisałem; parę lat temu zdarzyło się też, że wzywałem pogotowie do człowieka, który leżał nieprzytomny po upadku z roweru, co tam się działo nie będę opisywał, dość rzec, że na koniec - jak już ustaliliśmy, że karetka jednak przyjedzie - usłyszałem “niech się pan nie martwi, nie będzie pan za to nic płacił” .

Być może tu jest problem: strach przed gniewem przełożonych, że wysyła się patrol/karetkę do pierdoły, że jak się rodzina kłóci to nie powinna przyjeżdżać policja bo będzie z tego syf, bo gazety napiszą, że policja nie ma co robić i się prywatnym życiem mieszkańców Wrocławia zajmuje.

Nie wiem co z tym fantem zrobić, nie potrafiłbym podpowiedzieć ani komendanowi policji ani ministrowi Dornowi czy Relidze jak zmobilizować dyżurnych, zmusić do myślenia. Być może jest na to troszkę za późno, być może przełożeni w pracy nie są od wychowywania dorosłych ludzi.