Słowo Olgierda

Arnold Buzdygan aresztowany!

Opublikowany w prawo, z życia wzięte przez Olgierd w dniu 25 sierpień, 2006

Są rzeczy, które są warte uwagi nawet podczas wspaniałych wakacji w Jurze.
Dziś rano rozdzwonił się mój telefon, każdy esemes, każde połączenie niosło tę samą wiadomość – Arnold Buzdygan został aresztowany.

Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem napisania kilku zdań o tym człowieku. Także dlatego, że hasło Arnold Buzdygan jest jednym z tych, gdzie Wikipedia myli się setnie (ze względu na źle zrozumianą zasadę neutralności) i gdzie można więcej dowiedzieć się raczej z dyskusji niż z głównego hasła. Dla wielu zwykły troll internetowy, nękający swoje ofiary dziesiątkami telefonów oraz pisemnych “wezwań” do dobrowolnej zapłaty zadośćuczynienia (mam takie dwa w domu, mam nadzieję, że ich cena na Allegro obecnie pójdzie w górę), dla niektórych – naiwnych? kupionych? (pytajcie wikipedystę Julo) – zwykły przedsiębiorca, do którego przyczepiła się nieprawdziwa i krzywdząca otoczka.

Ja z Arnoldem Buzdyganem mam na pieńku od lipca 2003 r. kiedy to dopuściłem się podpadnięcia mu na pl.soc.prawo. Wówczas skończyło się i śmieszno i straszno – kilka razy do mnie dzwonił, groził, pisał listy do ówczesnego pracodawcy, w których domagał się zapłacenia czegoś w rodzaju okupu. Przy okazji okazało się, że inicjatywy Buzdygana wyrastają z misternej plątaniny sieci i powiązań – ot, pierwszy z brzegu wątek: mając dość mejlowania z wariatem zgłosiłem nadużycie do jego abuse, okazało się, że abuse (czyli Tomasz K.) jest zblatowany z naszym bohaterem – treść zgłoszenia w całości wyciekła… za co Tomasz K. miał 2-letni proces zakończony warunkowym umorzeniem (wyrok jest prawomocny).

Nie będę ukrywał, że miałem świadomość jego przekrętów i prania brudnych pieniędzy. Przeszło dwa lata temu złożyłem zawiadomienie o fikcyjnym przelewie wierzytelności pomiędzy spółką Astec SA a pewną spółką kapitałową (materiały na ten temat błąkały się gdzieś w internecie, wystarczało poszukać), jednak organa po przesłuchaniu mnie sprawę umorzyły. Równocześnie Dolnośląski Urząd Skarbowy został powiadomiony o nielegalnej działalności bukmacherskiej w internecie (serwis losowania.net) – wskutek czego stronka została zlikwidowana (aby powrócić pod innym adresem).
Dość rzec: nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka, albo – może nie o wilku, bo wilk to fajne zwierzę, a nasz przestępca to zwykłe bydlę – nosił dzban wodę póki w ucho nie oberwał.

Już wktótce – tylko na tym blogu! – nadzwyczajne dowody na zmianę imienia Arnolda Buzdygana, opis metod biznesowych Buzdygana oraz przeszłość spółki Elita.pl SA.

Stay tuned!

Do P.T. Czytelników

Opublikowany w z życia wzięte przez Olgierd w dniu 19 sierpień, 2006

W związku z aktualną sytuacją polityczną w kraju postanowiłem udać się na zasłużony odpoczynek.
Przez ten czas (10 dni?) niniejsza blożyna będzie żyła swoim własnym życiem. Może uda mi się od czasu do czasu coś skrobnąć (zależy to m.in. od zasięgu Plusa w Jurze) ale na pewno będą trudności z moderowaniem komentarzy.
Ze względu na szaleństwa wodpressowskiego antyspamera upraszam zatem P.T. komentujących Czytelników o ograniczenie ilości linków w komentarzach do 2-3 co wyraźnie ułatwi Wam życie a mi stresów związanych z ew.podejrzeniem (niesłusznym) o wycinanie kogokolwiek.

Srebrniki

Opublikowany w media, przemyślenia przez Olgierd w dniu 18 sierpień, 2006

Sprawa Herberta wydaje się być wyjaśniona. Naczelny odszczekał, Wprost dostało po łbie, prawda się obroniła, kłamstwo i prowokacja wyszły na jaw.

Donosicielstwo jest zawsze paskudne. Ubeccy kapusie niewiele się tu różnią od przydurnych i budzących niesmak dziennikarzy “Wprost”. Równie gorszy mnie wspieranie donosicielstwa – na swój sposób takie poplecznictwo jest gorsze od samego kapowania.

Dlatego wielkim zgrzytem jest dla mnie postawa Agory, która odsunęła wprawdzie Lesława Maleszkę “Ketmana” od prac redakcyjnych, ale – jak pisze Dominika Wielowieyska w swoim blogu – płaci mu “coś w rodzaju zapomogi (…) takie prawo Gazety jako firmy prywatnej”.
Pal licho skąd Agora ma te pieniądze. Jestem po prostu zdania, że ludzie, którzy mają usta pełne zasad, moralności i przyzwoitości nie powinni płacić facetowi, który donosił na swoich przyjaciół.
Dziwne, ale przypomina mi się historia pewnego gościa, który też w zamian za zapomogę w twardej walucie wydał przyjaciela.

Sprawę wygrzebała Piąta Władza, ale przyznaję, że Wielowieyską będę odtąd czytać z wielką ciekawością.

Akcja Obywatelska wygrywa!

Opublikowany w polityka, przemyślenia przez Olgierd w dniu 18 sierpień, 2006

Poparłem Akcję Obywatelską prawie od samego początku jako sprzeciw wobec manipulacji PiS i satelitów w ordynacji wyborczej.
Nie podoba mi się i nie podobał pomysł zmian w sposobie wybierania radnych, które pozwalają na “wjechanie” kandydatów partii B głosami oddanymi na partię A. To przejaw totalnego zdziczenia demokracji (podobnie jak zaproszenie Leppera do rządu to klasyczny przejaw ochlokracji).

Dziś okazuje się, że spryt parlamentarzystów opozycji – złożenie wniosku o publiczne wysłuchanie w sprawie projektu ustawy przez posła Witolda Gintowta-Dziewałtowskiego (SLD) – odsuwa prace nad zmianami ad calendas graecas, a na pewno poza kalendarz wyborczy. Parlamentarzyści PiS oczywiście są oburzeni, oskarżają opozycję o obstrukcję, ja jednak jestem zdania, że korzystanie z uprawnień przewidzianych ustawą nie jest obstrukcją. Skoro ustawa lobbyingowa pozwala na zarządzenie publicznego wysłuchania – kiedyś trzeba zacząć z tej zasady korzystać. Zgadzam się tu z Waldemarem Pawlakiem, który trafnie stwierdził, że demokracja nie jest wtedy gdy rzeczy się dzieją po myśli Prawa i Sprawiedliwości.

Natomiast panom z PiS (a szczególnie Dawidowi Jackiewiczowi, którego miałem możliwość poznać przeszło dekadę temu – jeszcze jako członka ROP) podpowiadam: będzie czas i możliwość na wprowadzenie sensownych zmian w ordynacji, na przykład wyborów większościowych.

Nie piłeś? Będziesz siedział!

Opublikowany w prawo, przemyślenia przez Olgierd w dniu 17 sierpień, 2006

Pojedynek na miny pomiędzy posłami LPR a ministrem Ziobro trwa w najlepsze. Natychmiast po tym jak stracili posady prokuratorzy, którzy zapomnieli wystąpić o zatrzymanie samochodów kierowców nakrytych na jeździe po pijaku, łamiąc w ten sposób wytyczne prokuratora generalnego, a już poseł Pawłowski przelicytował go w dwójnasób: siedzieć będzie każdy kto wsiadł do auta z nagwizdanym kierowcą.

Pomysł dowodzi tylko jednego: Liga nie widzi już dla siebie miejsca na scenie politycznej, pikujące sondaże zmuszą ją albo do organizacyjnego rozmycia się w PiS, albo do szukania poparcia właśnie poprzez tego rodzaju inicjatywy. Społeczeństwo lubi sobie walnąć kielicha przed długą drogą (wszakże stan naszych ulic nie sprzyja spokojnej jeździe), ale to samo społeczeństwo jest przerażone liczbą śmiertelnych wypadków (w tej statystyce Polska niestety przoduje w skali europejskiej).
Faktem jest też pewien rodzaj przyzwolenia – na imprezkę jeździ się autem, zaś po imprezie wszystkich odwozi najmniej pijany. Reszta spokojnie dosypia.

Polskie prawo jest ułomne nie tylko w kwestii walki z pijaństwem wśród kierowców. Nie potrafimy dać sobie rady ani z zadymiarzami na boiskach, ledwie udało się ruszyć czubek góry lodowej jeśli chodzi o działaczy piłkarskich. Tu akurat można tylko przyklasnąć ministrowi Ziobro i życzyć mu niezbędnej wytrwałości w zwalczaniu patologii.
Inicjatywa LPR wysiłki te tylko ośmiesza. To tak, jakbyśmy konfiskatą mienia ukarali sponsora reprezentacji piłkarskiej – bo przecież to za jego pieniądze rozbija się prezes Listkiewicz i jego pieniądze zmarnował Paweł Janas w Niemczech. Ponieważ z logiką posłów Ligii jest jednak cieniutko (przykład idzie z ministerstwa edukacji), nie można od nich ogólnie wymagać niczego rozsądnego.

Nie chcę posądzać panów od Giertycha o złą wolę, niewątpliwie chcą i zawsze chcieli dobrze (a wyszło jak zawsze), wydaje mi się jednak, że warto czasem – także w sezonie ogórkowym, kiedy stosunkowo łatwo przedostać się do mediów z każdą bzdurą – zastanowić się nad kolejnymi rewelacjami tego pokroju.