Deklinacja
Mimo wielkiej senności obejrzałem wczoraj program poświęcony taśmom Gudzowatego.
Miały być szoki i sensacje a jest… zdziwienie. Pal licho czy Wyborcza chodzi na pasku służb, czy są dziennikarze, którzy piszą co im służby pod nos podłożą (piszą - zarówno w “Gazecie Polskiej” jak i we “Wprost”, dlaczego nie mogą pisać w “Wyborczej”), pal licho czy Michnik na pstryknięcie biznesmena będzie uciszał albo nie uciszał Kublika (etos wymaga nie uciszać, ale życie robi swoje) i obiecywał mu zmianę frontu.
Zdziwiło mnie oburzenie obrońców Aleksandra Gudzowatego, biznesmena, który od lat żyje dość blisko z politykami (wcześniej wspierał Lecha Wałęsę, później zmienił front i widywano go raczej w towarzystwie baronów SLD, nawet zatrudnił u siebie Wiesława Kaczmarka).
Jeśli bowiem prawdą jest, że Aleksander Gudzowaty robi z Rosjanami interesy w branży paliwowej - z jednej strony niezwykle istotnej z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polski, z drugiej zaś niesamowicie zinfiltrowanej przez poradzieckie służby specjalne - to czy może dziwić, że nasz kontrwywiad będzie się zastanawiał nad tymi interesami?!
Po pierwsze zawsze istnieje i istniało niebezpieczeństwo, że Bartimpex będzie (niechby nawet i nieświadomym) narzędziem Rosjan zmierzających to uzależnienia Polski od ich dostaw. Polski kontrwywiad powinien to sprawdzić. Po drugie jest prawie pewne, że część biznesmenów zatrudnionych przez Gazprom i inne firmy paliwowe mogła mieć dodatkowe etaty w FSB czy też innych rosyjskich służbach. Polski kontrwywiad powinien mieć na to oko.
Tymczasem okazuje się, że to Gudzowaty zatrudnia dziwne postaci i każe im szpiegować swoich rozmówców. Następnie załamuje ręce, że gazeta źle o nim pisze i prosi jej naczelnego o interwencję.
Aleksander Gudzowaty narzeka, że zajmując się branżą paliwową musi borykać się albo z mafią, albo ze służbami, które rzucają mu kłody pod nogi. Też chciałbym czystego rynku, gdzie nikt nikomu nie broni możliwości podjęcia działalności a służby specjalne nie wtykają brudnego nosa w czyste sprawy.
Niestety polski rynek paliwowy to głównie interes mafii, służb i polityków, w której najważniejsza jest doskonała znajomość deklinacji - kto? komu? z kim?
EDIT: czy tylko mnie się wydaje, że ten człowiek jest nieco za blisko służb rosyjskich??

