Gógle: jednak organizacja szpiegowska?
Google Inc. nie od dziś oskarżana jest o inwigilowanie swoich użytkowników. Dlatego też nigdy nie zdecydowałem się na korzystanie z czegokolwiek więcej niż wyszukiwarka. Nie dla mnie gmail przeszukujący (podobno?) treść wiadomości, unikam także innych produktów (nigdy nie wiadomo co taka Picassa naprawdę zechce zrobić z naszymi zdjęciami).
Cenię swoją prywatność, nawet jeśli uważam, że nie mam nic do ukrycia, a cała moja aktywność komputerowo-internetowa nie może wzbudzać czyjejkolwiek ciekawości.
Tym razem okazuje się, że być może Google w nieformalny sposób współpracuje z wywiadem amerykańskim. Takie pogłoski od jakiegoś czasu rozpowszechnia Robert David Steele, były oficer wywiadu USA, którego zdaniem
koncern Google popełnił bardzo poważny strategiczny błąd, gdy rozpoczął współpracę z tajnymi służbami rządu USA. To olbrzymia pomyłka i mam nadzieję, że wycofają się z tego, że zerwą kontakty
Nie wiem jakie byłyby przyczyny współpracy Google z amerykańskim wywiadem. Rozumiem konieczność kontrwywiadowczego rozpracowania arabskich terrorystów, którzy zapewne korzystają czasem z masowych usług świadczonych w internecie. Sęk w tym, że mogą oni liczyć na możliwość łatwego ukrycia się w masie innych użytkowników sieci, ale jeśli pod pozorem walki z terroryzmem CIA za pośrednictwem Google rozpracowuje nas wszystkich - to mi się nie podoba.
Nie mogę też wykluczyć, że to li tylko plotka stugębna, rozpowszechniana przez mitomana kolejna urban legend, że Steele może w ten sposób starać się wypłynąć na fali.
Tak czy inaczej nie sposób zapomnieć, że internet “wie” o nas coraz więcej i nawet publikując te moje dywagacje w blożku jakby ułatwiam mu zbieranie tych informacji.

