“Nasz Dziennik” o Bestcomie
Sprawą upadłej spółki Bestcom nie zainteresowałbym się, gdyby nie sygnał, że firma ta mogła mieć powiązania z Arnoldem Buzdyganem. Ot kolejny interes, który nie wypalił, zaś biznesmeni - być może - ratowali się działalnością w szarej strefie i praniem pieniędzy.
Dziś Bestcomem zajęli się parlamentarzyści PiS oraz Wojciech Wybranowski z “Naszego Dziennika” (ciekawostka: Wybranowski miał bloga na Onecie, do którego jeszcze dziś rano miałem linka, ale blog już przepadł… czyżby w ramach sprzeciwu wobec TVN i całego ITI?)
Posłowie i senatorowie zaangażowani w obronę praw człowieka domagają się zbadania działań prowadzonych przez wrocławską prokuraturę okręgową wobec szefów “Bestcomu” - jednej z największych polskich firm z branży komputerowej. W wyniku działań prokuratury “Bestcom” upadł, pracę straciło co najmniej siedemdziesiąt osób, a prezesi firmy od pięciu miesięcy przetrzymywani są w areszcie. Prokuratura nie zgadza się na ich zwolnienie, choć nie potrafi zarazem przygotować przeciwko nim aktu oskarżenia. Prowadzone działania zaś - w tym szykany wobec osób najbliższych zatrzymanym - budzą wiele wątpliwości. Parlamentarzyści obawiają się, że w sprawie powtórzył się “casus Kluski”, a zniszczenie wiodącej polskiej firmy nie było przypadkowe.
W tekście dalej czytamy, że zdaniem senatora Andrzejewskiego oraz posła Mularczyka (obaj PiS) w sprawie można mówić o nadużyciu uprawnień przez prokuraturę, zapowiadana jest interpelacja do ministra Zbigniewa Ziobry. Okazuje się bowiem, że za sprawą Bestcomu może stać “układ”:
- Polecimy prokuraturze apelacyjnej przeprowadzenie kontroli prawidłowości tego postępowania - zapewnia w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” prokurator krajowy Janusz Kaczmarek. Jego zdecydowana postawa jest dobrym sygnałem - Ministerstwo Sprawiedliwości nie pozwoli na prokuratorską samowolę. Ale też i nie dziwi. “Jak pan sądzi, kto za tym może stać?” - to pierwsza reakcja jednego z najbliższych współpracowników ministra Ziobry.
Nie wiem o co chodzi w sprawie Bestcomu, nie wiem czy właściciele firmy są winni czynów, pod zarzutem których zostali aresztowani. Być może jest to wielka pomyłka albo nadużycie.
Ale widząc w sprawie nazwisko Arnolda Buzdygana z góry wiem, że na sprawę trzeba mieć szczególne baczenie. Za dużo dziwnych rzeczy mówi się i pisze o tym człowieku, żeby pozostawić sprawę bez głębszego zbadania.




Wiesz, w głowie mam ciągle jedno pytanie — na ile Buzdygan był zamieszany w całą sprawę. Teraz pojawia się drugie — czy parlamentarzystów i dziennikarzy ruszyli szefowie “Bestcomu”, czy Buzdygan…
Założyłem też temat na psp, jeden człowiek napisał: