Słowo Olgierda

Podgryzanie

Opublikowany w media by Olgierd w dniu grudzień 1st, 2006

Wojna Agory i Axel Springer o palmę pierwszeństwa na rynku medialnym trwa. W wyścigu na przyciągnięcie klientów i ich pieniędzy dochodzi czasem do sytuacji paradoksalnych jak np. zdecydowany falstart witryny Dziennika w internecie (Gazeta Wyborcza bije tu Dziennik na głowę) oraz stałe podgryzanie wydawcy Dziennika za wspólną relację w telewizyjnym wieczorze wyborczym z TVP 1. O pisaniu “der Dziennik” i innych podchodach nie warto nawet wspominać; być może nawet atak DoS na serwer Gazeta.pl inspirował Axel Springer (joke!)

Dziś jednak Gazeta wyciągnęła sprawę znacznie ciekawszą, bo znaczącą z punktu widzenia polityki redaktorskiej Niemców. Otóż rosyski “Forbes” najprawdopodobniej chciał wstrzymać cały nakład już wydrukowanego wydania, a to dlatego, że ukazał się tam artykuł niepochlebnie mówiący o Jelenie Baturinie, najbogatszej Rosjance. Wydawca zareagował w ten sposób, ponieważ Baturina… zagroziła “Forbesowi” procesem. Jak to się mówi w takich sytuacjach “uznaliśmy, że nie możemy dopuścić do publikacji danych, które nie zostały dokładnie sprawdzone”.
Dużo można mówić o wolności słowa - jak i innych wolnościach - w Rosji. Rusofile są oczywiście zachwyceni, tzw. realiści zawsze będą w trakcie takiej rozmowy widzieć Polskę podwieszoną pod końcówkę rosyjskiej gazrurki.

W takich sytuacjach zawsze myślę o tym jak zachowałaby się nasza prasa. Wyborcza - się wie - szczytem obiektywizmu nie grzeszy, aczkolwiek odnosi się to prawie po równo do każdego innego tytułu. Z drugiej jednak strony nie przeszkadza to w zgiełku przeciwko telewizji, która emituje materiały świadczące o - rzekomej, domniemanej, podobno udowodnionej - współpracy niektórych peerelowskich dziennikarzy z bezpieką.

Tym, którzy chcieliby pytać jaka jest prawda odpowiem - ja nie wiem ale myślę, że zainteresowanych niewiele to interesuje. Prawda to nieistotny detal.

Panie Wojtku, pan się nie boi

Opublikowany w przemyślenia by Olgierd w dniu grudzień 1st, 2006

Wojtek Wierzejski ma permanentnego pecha. Najsamprzód wpadł w oko gejom, później nie udało się mu wdrapać na stolec prezydenta Warszawy, teraz zaś przekaziory pokazały zdjęcia młodego Wojtusia w objęciach pijanego nagusa. Wykonano je na zlocie nazi-sodomitów, który swą obecnością zaszczycił nasz cherubinek.

Ten sam pech chciał, że Wierzejskiemu ktoś podpowiedział, że dziś każdy kto chce być en vogue, powinien prowadzić blogaska. Napisał tam on o fotografii ze zlotu nazi-sodomitów:

Dziś latali za mną dziennikarze z jakimś moim zdjęciem sprzed kilku lat. O nie, nie z żadnej podejrzanej imprezy, ani nawet na nim żadnych dwuznacznych gestów nie wykonuję. Jestem w towarzystwie kilku młodych ludzi podczas koncertu pieśni patriotycznej, zorganizowanego przez władze samorządowe pewnego miasta.

Nie rozumiem czego boi się Wojciech Wierzejski, dlaczego wypiera prawdę, która przecież w jego opinii nie jest w żaden sposób wstydliwa. Się bywało, się bawiło, a czy tam piwo zamawiali czy coś innego krzyczeli - panie Wojtku, pan się nie boi, dwie trzecie sejmu za panem stoi.