Wiceminister Surmacz
Rozwalają mnie takie newsy: wiceminister SWiA Marek Surmacz posyła policjantów z wrocławskiego Dworca Głównego, żeby podali jego koleżance kanapki i nie widzi w tym niczego złego. Ot, “zwykła ludzka grzeczność”.
Nie wiem już co musi się stać, żeby albo Pan Surmacz albo jego przełożony - Pan Ludwik Dorn - stwierdził, że czas przerwać to ośmieszające pasmo w policji. Jak rozumiem dla kierownictwa MSWiA oraz dla premiera Kaczyńskiego nie jest problemem niejasna przeszłość Pana Surmacza, ani też traktowanie policjantów jako zwykłych lokajczyków, którzy będą rozdawać kanapki wychodzącym z nieogrzanych pociągów, w których brak wagonu WARS.
Moim zdaniem równie dobrze - a nawet lepiej - mógł Pan Surmacz zatelefonować do Pana Polaczka, ministra transportu, aby ten czym prędzej spowodował dołączenie do składu WARS-u, nawet na stacji we Włoszczowej.
W ostateczności - wszakże Pani Rafalska była głodna w podróży, nie zgłodniała po opuszczeniu przedziału! - mógł wysłać oddział powietrznodesantowy w celu dostarczenia jej kanapek w trasie.
I straszno, i śmieszno.
Wesołych Świąt!

