Co się dzieje?
I. Wiadomością pierwszej dekady marca jest dla mnie zrzucenie sutanny przez ks. Tomasza Węcławskiego.
To kolejny gest duchownego, po Stanisławie Obirku, który na znak - no właśnie, czego? - rezygnuje z kapłaństwa i odchodzi “do cywila”.
W przypadku Obirka można było jeszcze mówić o sprzeciwie wobec kościelnej ortodoksji czy jak się to wszystko nazywa (osobiście nie nazywam tego ortodoksją, ale może błądzę), natomiast motywacja ks. Węcławskiego, chociaż bliska memu sercu (widzę tu po prostu sprzeciw wobec mieszania spraw świeckich i kościelnych) jest dla mnie zadziwiająca.
Sporów pomiędzy świeckimi (władzą, dziennikarzami) nigdy nie było mało, postawa wydawnictwa ZNAK wobec ks. Isakowicza-Zalewskiego może budzić wątpliwości - chociaż z drugiej strony warto pamiętać, że duchowny ponoć dobrowolnie rezygnuje z części swych swobód obywatelskich na rzecz społeczności, czyż nie tak? - czyżby zatem ks. Węcławski przereagował?
Być może jest to sygnał nadchodzących głębokich przemian na łonie Kościoła, być może zaczyna się ruch przewidywany przez niektórych komentatorów po śmierci Jana Pawła I - z jednej strony desakralizacja życia w Polsce, odejście od tematów tabu, z drugiej zaś swoiste wołanie o demokratyzację hierarchii.
II. Jakoś wpisuje się w tę układankę heca z połajanką, jaką o. Tadeusz Rydzyk sprawił Marii Kaczyńskiej na falach Radia Maryja.
Poszło o to, że z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet prezydentowa spotkała się z dziennikarkami, w tym “salonowymi lwicami” jak Monika Olejnik, Małgorzatą Domagalik i Dominiką Wielowieyską i poparła apel w sprawie niezmieniania Konstytucji jeśli chodzi o ochronę życia.
Sprawa rozszerzenia zakazu aborcji może podzielić polityków Prawa i Sprawiedliwości, a także skłócić ich z Tadeuszem Rydzykiem. Tym bardziej, że na tego rodzaju potknięcia będzie czyhał Roman Giertych (przy jego 1-proc. poparciu i wyssaniu elektoratu przez PiS jedyną szansę jest odessanie go z powrotem, może razem z marszałkiem Jurkiem i jeszcze kilkoma parlamentarzystami), dla którego walka o zmianę ustawy zasadniczej będzie doskonałym tematem na kampanię wyborczą.
Natomiast zdaniu Marii Kaczyńskiej nie dziwię się ani troszkę. Po pierwsze stanowisko to jest stuprocentowo zgodne z poglądami jej męża i brata męża, dla których - mimo werbalnych zaprzeczeń - doktryna scentralizowanego socjalizmu z ludzką twarzą jest doktryną władzy.
Niedowiarkom przypominam, że parę dni temu pomysłom na zmianę Konstytucji sprzeciwił się Lech Kaczyński. Nie zrobił tego, ma się rozumieć, z wyrachowania, lecz wypowiedział słowa przez serce podpowiedziane.
Tak czy inaczej może zacząć robić się ciekawie.
Jej pierwsza czytanka. Posłanka Zbyrowska do szkoły!
Kontynuując temat edukacyjny zachęcam Państwa do zapoznana się z filmową relacją z pierwszej czytanki posłanki Marii Zbyrowskiej.
Oto i w ten nieoczekiwany sposób minister Giertych uzyskał poparcie dla swoich projektów ze strony, której się najmniej spodziewał. Czyli z mojej strony ;-)
PS podpatrzyłem w Pardon.pl.

