Słowo Olgierda

Prawo i Sprawiedliwość: projekt na wskroś lewicowy

Opublikowany w media, polityka, przemyślenia by Olgierd w dniu marzec 31st, 2007

Wizja państwa według braci Kaczyńskich to projekt na wskroś lewicowy - wynikający z postjakobińskiej ideologii, etatystycznej koncepcji “silnego państwa” oraz wiary w skuteczność scentralizowanej władzy “komisarzy Republiki”.

Od jakiegoś czasu coraz bardziej warto czytać “Rzeczpospolitą” (niestety, ze smutkiem konstatuję, że “Wyborcza” w walce z “Der Dziennikiem” niebezpiecznie zbliża się do jego poziomu). A w czwartkowej “Rzepie” ciekawy tekst Jacka Bartyzela Na gruzach “rewolucji moralnej”, w którym ten zwolennik tradycjonalistycznej prawicy bezlitośnie obnaża pustkę ideową i zakłamanie polityki Prawa i Sprawiedliwości (”Rz” nr 75 z 29 marca 2007 r.).

Opisując program braci Kaczyńskich Bartyzel odwołuje się do koncepcji filozofa Hansa Vaihingera, który stworzył koncepcję fikcjonalizmu, w którym liczy się nie to jaki świat jest naprawdę, lecz jaki się nam wydaje. W tym układzie - pisze Bartyzel - Prawo i Sprawiedliwość jest partią “jak gdyby” konserwatywna i prawicowa, a jej “rewolucja moralna” wyłącznie udaje kontrrewolucję.

Tymczasem faktycznie - mówi autor - ugrupowanie to

wpisuje się w ultrademokratyczną metanarrację ideologiczną, której ojcem założycielem był Rousseau, a pierwszymi praktykami francuscy jakobini. Jądrem tej ideologii jest wczesnonacjonalistyczna (w literaturze naukowej nazywana nacjonalitaryzmem) koncepcja suwerennego i “uzbrojonego” (”do broni obywatele!”) ludu - narodu, którego rewolucyjna awangarda, patriotyczna i nieprzekupna, heroicznymi aktami woli poskramia wrogów Republiki, zdrajców i złodziei.

Bartyzel podkreśla, że miła sercu Jarosława i Lecha Kaczyńskich koncepcja “silnego państwa” nie ma nic wspólnego z prawicowym - konserwatywnym - zasobem programowym oraz ideologicznym, natomiast odpowiada wyłącznie normom XIX-wiecznej skrajnej lewicy, od Gambetty do Clemenceau.
Niechęć współczesnej, nowoczesnej, europejskiej lewicy do rządów Prawa i Sprawiedliwości tłumaczyć można wyłącznie ewolucją lewicy, która od socjaldemokracji przechodzi nawet na pozycje socjalliberalne; tymczasem PiS - chciałoby się dodać - tkwi w okowach socjalizmu lat 30-tych ubiegłego stulecia.

Owszem, konserwatywna i tradycjonalistyczna prawica może współpracować z paleosocjalistami - mówi Jacek Bartyzel - aczkolwiek wyłącznie na płaszczyźnie konkretnych zazębiających się interesów. I tak francuscy monarchiści podejmują współpracę z Klubem Jakobinów, a to dlatego, że i jedni i drudzy są zwolennikami suwerennej polityki państwa.
Jednakże Prawo i Sprawiedliwość mimo pozornie prawicowej i patriotycznej retoryki podejmuje rozmowy o zgubnej koncepcji Konstytucji Europejskiej, a także sprzeciwia się projektowi zmian w konstytucji zmierzających do wzmocnienia ochrony życia.

Opinia Jacka Bartyzela odpowiada temu, co próbuję - z mizernym skutkiem - wyjaśnić Czytelnikom tego bloga, a także przekazać w komentarzach na wielu innych, zwykle “prawicawych” blogach. PiS nie jest partią prawicową, program Kaczyńskich odpowiada poglądom przedwojennych socjalistów, a jego nasączenie etatyzmem, centralizmem i wiarą we wszechmądrość powinny dyskwalifikować to ugrupowanie w oczach każdego sympatyka prawicy.

15 Responses to 'Prawo i Sprawiedliwość: projekt na wskroś lewicowy'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Prawo i Sprawiedliwość: projekt na wskroś lewicowy'.

  1. Kuszelas said, on kwiecień 1st, 2007 at 12:42 przed południem

    “prawicawe” to pomyłka czy palec Boży, jak z “siarkawy” czy “naukawy”

  2. Kuszelas said, on kwiecień 1st, 2007 at 12:48 przed południem

    a Bartyzel to jednak Wariat, chociaż przez duże Wu
    zawsze się dziwnie czuję, gdy go czytam, bo robi na mnie wrażenie erudyty, ale to dlatego, że czytał inne rzeczy niż ja
    a generalnie to jest coś w rodzaju prof. Bocia z WPiA z uniwerka wrocławskiego, głoszącego prawdy objawione dla studentów pierwszego roku - po wierzchu fantazja, co za pomysły, jakie obycie literackie…
    tylko trzeba się zastanowić

  3. www.wpigulce.net said, on kwiecień 1st, 2007 at 1:08 przed południem

    Prawo i Sprawiedliwość: projekt na wskroś lewicowy

    "Wizja państwa według braci Kaczyńskich to projekt na wskroś lewicowy - wynikający z postjakobińskiej ideologii, etatystycznej koncepcji "silnego państwa" oraz wiary w skuteczność scentralizowanej władzy "komisarzy Republi…

  4. krzysiu said, on kwiecień 1st, 2007 at 1:53 przed południem

    Ja bym przestał się czepiać tego, czym jest PiS. Prawica/Lewica to pojęcia umowne i należy brać przy ich uwzględnianiu kontekst danego kraju. Podobny problem był z AWS. Rzeczywiście, jeżeli człowiek porówna PiS z partiami zachodniej europy to można się pogubić. Jednak my żyjemy w Polsce i powinniśmy oceniać partię przez pryzmat naszego kraju. A że ich poglądy są bez sensu to już inna bajka…

  5. makowski said, on kwiecień 1st, 2007 at 8:48 przed południem

    >> krzysiu
    Ja bym przestał się czepiać tego, czym jest PiS…
    a ja bym się nie przestał. a nawet więcej.
    krajowa PL “Lewica” (a w tym i PiS)
    – kompromituje idee lewicy; sprowadzając je do zawłaszczania
    (= przez grupkę lub Partię; gospodarki — lub Etatów…)
    a “ideolodzy” PiS dodatkowo — ośmieszają konserwatyzm, sugerując, że ta właśnie jakobińska, bolszewicka partia = nim jest.
    (taki np. stalinizm też miał pewne powierzchowne i głębsze cechy quasi-konserwatywne; np. neoklasycyzm socrealizmu w architekturze, pochwała realizmu w malarstwie…)
    nazwom, pojęciom… warto przywracać pierwotne znaczenia (jednak); choćby tylko dla przyjemności dyskusji.
    a bo inaczej — to PRZEKRZYKIWANE się jest.

  6. Olgierd said, on kwiecień 1st, 2007 at 9:48 przed południem

    => Kuszelas: zarówno “prawicawy” jak i “naukawy” to takie “mylne błędy”, które są li tylko zabiegiem literackim Autora. Intencja oczywista.
    Porównać Bartyzela do Bocia… ryzykowne ;)

    => krzysiu: jednak rzeczy po to mają nazwy, żeby je chociaż starać się nazywać. Mamy pewne desygnaty pojęć i możemy sobie przyrównać: czy centralizm i pranie mózgu czy niekoniecznie.
    Mógłbym dodać, że lewica jest zawsze wrogiem wolności, ale na ten temat już było tu pranko ;-)

    => makowski: ja chyba nie przepadam za przykładaniem miar politycznych do sztuki. Socrealizm w architekturze - jego monumentalność - chyba po prostu była efektem czasu, podobnie jak identyczne nurty u Hitlera. Podobnie jak wcześniejsza secesja (uwielbiam Pragę czeską).

  7. makowski said, on kwiecień 1st, 2007 at 1:05 pm

    >> Olgierd
    a jednak rewolucyjny futuryzm 1-szych lat Rewolucji (faszystowskiej we włoszech; czy bolszewickiej - tfu!;-) w rosji
    – został zastąpiony neoklasycyzmem stalinowskich urzędników. tak więc socrealizm nie był efektem czasów; a decyzją polityczną.
    (zintegrowaną, moim skromnym — ze stylem rządzenia…)
    albowiem Lewica bywa postępowa TYLKO do momentu dojścia do Władzy; od tego momentu robi się dziwnie zachowawcza
    (mówię tylko o Architekturze;-))

  8. Cpols said, on kwiecień 1st, 2007 at 7:08 pm

    O tym pisal prof. Jan Winiecki (Wprost, Zalatwione odmownie) juz dwa lata temu. Jeszcze przed wyborami. Nazwal ich wtedy wierzaca lewica.

  9. Palooh said, on kwiecień 2nd, 2007 at 10:01 przed południem

    “Polsce potrzebna jest koncepcja kontroli państwowej, która obejmuje wszystkie dziedziny życia publicznego, nie pozostawiając sfer niczyich” Powyższe zdanie to cytat z Jarosława Kaczyńskiego. Jak dla mnie to na kilometr “śmierdzi” lewicą.
    Tak a propos Olgierdowego: “lewica jest zawsze wrogiem wolności”.

  10. Olgierd said, on kwiecień 2nd, 2007 at 10:21 przed południem

    No i właśnie, Palooh, o tym też mówię ja - i napisał Bartyzel: władza, która chce wiedzieć i widzieć wszystko i we wszystko wściubia swój nosek nie jest władzą prawicową.

  11. septi said, on kwiecień 5th, 2007 at 5:00 pm

    “Lewica” i “prawica” miały i mają różne znaczenia w różnych miejscach i czasach, ale chyba nigdy i nigdzie nie było w powszechnym użyciu takiego rozumienia?

    Te wszystkie śmieszne prawa penalizujące np. homoseksualizm czy stosunki analne to raczej sprawka prawicy niż lewicy…

  12. vertok said, on kwiecień 6th, 2007 at 11:00 pm

    Olgierd> jednak rzeczy po to mają nazwy, żeby je chociaż starać się nazywać.

    Każdemu UPR-owcowi, który ma z podziałem lewica-prawica problem proponuję: dzielcie naszych polityków tak jak siedzą w Sejmie. Kto po lewej ten lewica kto po prawej ten prawica. Liczy się autoidentyfikacja. Programów i tak nikt nie realizuje.

  13. Olgierd said, on kwiecień 10th, 2007 at 9:33 przed południem

    Haha, Vertok, z tym sejmem też był problem - przypomnij sobie izbę 1993-1997 gdzie na prawo siedzieli panowie z PSL ;-)

  14. vertok said, on kwiecień 11th, 2007 at 6:56 pm

    Olgierd>gdzie na prawo siedzieli panowie z PSL.

    Wtedy to oni byli “parlamentarną prawicą”:>>. Poza paroma zabłąkanymi KPN-owcami i BBWRowcami nie miałby kto po tej prawej stronie siedzieć (No może jeszcze kilku Udeków, ale nie wszyscy:)).

  15. Olgierd said, on kwiecień 12th, 2007 at 9:05 przed południem

    No więc właśnie, jeśli będziesz przykładał miarę do aktualnego rozdania w parlamencie to może się zdarzyć, że albo nie będzie w nim w ogóle prawicy albo w ogóle lewicy - zaś dopóki nasza izba w półkole jest wpisana, to nie da się towarzystwa inaczej porozsadzać ;-)

Leave a Reply