Bezkrwawe łowy

Dziś na spacerze (szychy nie muszą pracować w okresie międzyświątecznonoworocznym, bimbam się do 2 stycznia) widzieliśmy mnóstwo fajnych zwierzątek, z których kilka utrwaliłem na niewidzialnej kliszy mojego cyfrowego aparatu fotograficznego.
Na zdjęciu powyżej dzik, który przedefilował jakieś 20 metrów ode mnie. Stało się to na środku naprawdę dużego pola (łysego), przyznam, że na jego widok cofnąłem się w pobliże krzaczków, które rosły sobie za moimi plecami. (Na szczęście rosły już wcześniej, nie to, że wyrosły jak spod ziemi z tej okazji).
Bardzo ładny dzik, szkoda, że uciekł na mój widok (to chyba zły znak…) Po raz kolejny okazało się, że mój pies “nie widzi” dzików, z tych 20 metrów doskonale czułem specyficzny zapach dzika, a Boss - skubał trawki.
(więcej…)
Ciągle zima

Ciągle zima. Podwrocławska.
PS z dedykacją dla Janusza, mojego sąsiada, któremu się ponoć moje zdjęcia podobają (!)






