Przekąska (jak ważka zjadała motylka)
Dziś coś dla osób o mocnych nerwach. Zarejestrowana scenka trwała może 90 sekund. Powyżej — ważka ledwie co pochwyciła motyla i siadła sobie z nim na łodydze trawy.
Chwilę później — operacja nastąpiła tak szybko, że naprawdę musiałem się spieszyć z fotografowaniem — motyl utracił ostatnie skrzydełko i oto ważka już nie stała przed alternatywą “skrzydełko czy nóżka”.
Po kilkudziesięciu sekundach zostało tylko jedno skrzydełko. Wyglądało to tak, jakby silny tego dnia wiatr przeszkadzał drapieżnikowi w wygodnym delektowaniu się ofiarą. Aby uchronić łup konieczne było pozbawić go zbędnych elementów. Od tej chwili owad mógł się spokojnie posilać.









Zawsze pokazujesz tyle pysznosci !!! ;-)
No cóż, jak to mówią — ważka to ma klawe życie ;o) A motylki i tak krótko żyją. Ten przynajmniej się na coś przydał (ważce).
Gospodarzu, a jak Gospodarz takie cuda wynajduje?
Fuksiem ;-)
pięknie, taka natura..ważki