I miejsce w konkursie fotograficznym National Geographic ;-)
Mam przyjemność pochwalić się, że właśnie otrzymałem I miejsce w konkursie fotograficznym National Geographic, w kategorii Playfoto uchwyć chwilę tu i teraz.
Jak się komuś nie chce klikać to poniżej zrzut ekranu.
Skalne Miasto w Adrszpachu (Adršpašskoteplické skály)
Korzystając z wolnej niedzieli silna ekipa pod wezwaniem postanowiła wybrać się wczoraj do Skalnego Miasta w Adrszpachu (linkuję do Mapy Googla, chociaż akurat w tym miejscu mogliby wybrać ujęcie, na którym powierzchnia ziemi nie byłaby skryta chmurami…)
Przez silną ekipę rozumie się, rzecz jasna, mojego psa, który dzięki rozsądkowi Czechów mógł pozwiedzać te piękne okolice.
Mówię o rozsądku nie przez przypadek: nie dość, że tam nikt nie odchodzi od zmysłów na widok czworonoga (w Polsce takie miejsce zapewne byłoby niedostępne dla psów), bilet kosztuje 10 koron (za dorosłego 60 koron), to jeszcze na dokładkę dostaje się torebkę i łopatkę.
Pewną ciekawostką są stare napisy, którymi chuligani pokryli piaskowce u wejścia w labirynt. Niektóre inskrypcje pochodzą nawet z 1820 roku; przeważają nazwiska niemieckie, zaś niektórzy goście przyjechali tam aż z Ohlau.
Dwa słowa o historii Skalnego Mesta (za Wikipedią):
Przez długie lata wiedza o skalnych miastach, leżących w okolicach Teplic nad Metují i Adrszpachu, była stosunkowo niewielka. Okoliczni mieszkańcy szukali w nich schronienia, kiedy czuli się zagrożeni w swych domostwach. Dopiero około roku 1700 z sąsiedniego Śląska zaczęli przybywać do Adrszpachu pierwsi pionierzy turystyki. Najstarszy wizerunek Skał Adrszpaskich pochodzi z roku 1739.
Wiele znaczących postaci historycznych miało okazję podziwiać Skalne Miasto w Adrszpachu i Teplicach. Między innymi królowa pruska Luiza, król polski i elektor saski Fryderyk August, Anton hrabia Szpork z Kuksu, cesarz Józef II, cesarz austriacki Karol I, Johann Wolfgang Goethe i wielu innych.
W roku 1824 wśród skał wybuchł wielki pożar lasu trwający kilka tygodni, który zniszczył prawie całą roślinność leśną. Dopiero wówczas skalne labirynty stały się bardziej dostępne, a właściciele tych ziem rozpoczęli budowanie pierwszej sieci szlaków turystycznych w Adrszpachu.
Niemałą atrakcją dla turystów jest jeziorko, po którym można pływać łódką (z flisakiem). Osobiście uważam to za najbardziej obciachowy element wycieczki — tafla wody upstrzona jest różnymi drewnianymi lalkami, które w zależności od czasu oraz narodowości pasażerów raz mogą być Karelem Gottem po operacji plastycznej, zaś nieco później jakimś amerykańskim aktorem, który wypadł ze statku.
Co kto lubi, ja sobie takie rzeczy zwykle daruję. Bilet 25 koron, mogą wejść psy do 30 cm w kłębie (czyli pół Bossa).
Nie zmienia to faktu, że Jeziorko jest bardzo malownicze i fotogeniczne.
Feler tej niedzieli był taki, że ostro padało, i to nie tylko ze zbiorników jak na załączonym obrazku.
W związku z tym ekipa (pamiętajcie! nigdy, pod żadnym pozorem nie wybierajcie się w góry w bawełnianych koszulkach i wełnianych swetrach! to strasznie namaka i robi się g…a szmata!) nie miała już ochoty na podejście (czy nawet podjechanie) w Teplickie Skały. A szkoda, bo pod wieloma względami — to moje zdanie — są chyba nawet fajniejsze od Adrszpadzkich.




















